Japonia – chyba najbardziej zapamiętamy Szinkanseny – szybkie pociągi, którym troszkę pojeździliśmy

Dzień 12: Himenji

Dziś tylko spokojny wyjazd przez Osakę do Himeji. Wymeldowaliśmy się z hotelu. Bagaże wylądowały w przechowalni. Naszym ulubionym shinkansenem dotarliśmy do Himenji. I spokojna wyprawa się zakończyła. Marzena zostawiła komórkę w hotelu. Zaczęła się akcja poszukiwania namiarów na hotel. Wszystkie dane zostały w przechowalni. Dodatkowo komputer bossa zatkał się stadem aktualizacji. Dopiero „ostatnia najważniejsza kieszeń”…

Dzień 11: Kioto-Nara-Osaka

Dziś znowu rajd pociągami. Najpierw Inari – dzielnica Kioto świątynia Fushimi Inari z 10-tysiącami bram tori. Wczesny, chłodny poranek a dzieciaki w krótkich spodenkach i spódniczkach – zimny chów. Po zwiedzeniu 9345 bram (sam liczyłem – czuwaj!) wsiadamy w pociąg i ruszamy do Nara. Nara to pierwsza stolica. Do zobaczenia mamy tu wielki miejski park…

Dzień 10: Kioto na poważnie

Kioto pokazało swoją moc. Na dzień dobry autobusem Myodjo opuściliśmy nasze podłogowe spanie i przeprowadziliśmy się do cywilizacji i podgrzewanych desek z prysznicami. Potem przejazd do Kinkaku-Ji – Złotego Pawilonu. To było piękne miejsce, tylko zamiast się nim upajać udzielałem wywiadu bandzie nastolatek, które w ramach zadania domowego z angielskiego muszą dorwać kilka pytań typu…

Dzień 9: Kioto

Ryokan i kolacja to jedyna atrakcja tego dnia. Połowa spędzona na przejeździe z Nagasaki (miło będziemy wspominać to piękne jak na japońskie standardy miasto) do Kioto. Przepraszam za kolejnego Shinkasena, ale za nimi chyba najbardziej bedziemy tęsknić. Maksymalna prędkość jaką złapał garmin to 380 km/h. W środku nie robię zdjęć bo wygląda jak normalny samolot,…

Dzień 8: Nagasaki

Nie namieszkaliśmy się długo, dziś dzięki kolejnym Shincansenom znaleźliśmy się w Nagasaki. Po drodze obserwowaliśmy widoki za oknem i stwierdzamy – tak paskudnego kraju pod względem architektury to jeszcze nie widzieliśmy. Kraj bogaty, uporządkowany, nowoczesny a domy stawiają tam gdzie popadnie, bardzo ciasno, każdy inny i brzydszy od drugiego. Trudno znaleźć widok za oknem na…

Dzień 7: Hiroszima

Dojechaliśmy. Dziś pobiliśmy rekordy transportowe. Ponad 6h jeżdżenia, ponad 1000km i po kolei: Taksówkami na dworzec. Pociągiem do Tokio Terminal. Shincansen do Ossaki. Shincansen do Hiroszimy. Tramwajem do Parku Pokoju. Tramwajem do promu. Promem na wyspę Miyajima. Promem z wyspy. Pociągiem do Hiroszimy. Mamy dość. W programie dziś kawałek zestawu obowiązkowego, czyli Park Pokoju w…